sobota, 17 stycznia 2015

More Uncivil Rozdział 30

Uwaga: jest to ostatnio rozdział Uncivil. 
Proszę przeczytać notkę pod rozdziałem.


"Jeden pocałunek mężczyzny może złamać całe życie kobiety"


Ogień palący się w kominku, przyjemnie grzał moje zmarznięte ciało. Siedziałam na podłodze i trzymając dłonie przy palenisku, ocieplałam je. 
Minęło kilka godzin, od kiedy z Louisem wylądowaliśmy na Alasce. Byłam na tyle zmęczona, że pozwoliłam zanieść się do podstawionego Jeepa i zawieść do tej znajdującej się na uboczu chatki. Zewsząd otaczał nas las oraz drobne pagórki obsypane śniegiem. Myślę, że to miejsce zapewniało nam bezpieczeństwo, którego potrzebowaliśmy, ale na pewno nie chciałam zagrzać tu miejsca na dłużej niż było to konieczne. Podczas tej długiej, nieprzespanej nocy doszłam do wniosku, że może tak miało być i chociaż trudno w to uwierzyć pogodziłam się ze swoim losem. Musiałam zaakceptować fakt, że moje życie już nigdy nie będzie takie samo, a przez następne lata będę się ukrywać. Moja rodziny, bliscy i przyjaciele myślą, że z desperacji skoczyłam do rwącej rzeki Hudson. Już dawno przestałam zadręczać się obrazami załamanych rodziców. Myślę, że gdyby, ciągle o tym myślała, skończyłoby się to prawdziwym samobójstwem.
Alaska była naprawdę zimna, dlatego jeszcze nie zdecydowałam się wyjść na zewnątrz. Było mi wygodnie w środku, z moim przyjacielem kominkiem.
- Jak oceniasz Alaskę? - zapytał Louis, który od dłuższego czasu wpatrywał się uparcie w tył mojej głowy.
- Podobała mi się bardziej, kiedy oglądałam Kudłaty Zaprzęg - warknęłam.
Dalej nie wybaczyłam mu, że bez mojej zgody uprowadził mnie drugi raz i sfingował to cholerne samobójstwo. Gdzieś wewnątrz wiedziałam, że postąpił dobrze, ale bolało mnie, że w całym swoim życiu nawet raz nie zdecydowałam sama o sobie. 
- Jeśli dalej ci zimno, zawsze możesz się przytulić - zaproponował z ledwo dostrzegalnym uśmieszkiem.
- Nie, dziękuję.
Westchnął i usiadł koło mnie. Nasze biodra stykały się, a to wywoływało niechciane poczucie bezpieczeństwa.
- Evie - mruknął zanurzając twarz w moich włosach.
Czułam jego oddech na swojej szyi, kiedy smyrał mnie nosem po linii szczęki. Był tak delikatny, że nie przypominał samego siebie. Nie to, żebym narzekała, bo naprawdę wolę, kiedy mnie całuję, niż kiedy uderza pięścią w twarz, ale ciągle nie mogę przyzwyczaić się do jego przemiany. Tym bardziej, że wiem, że to ja jestem powodem, dla którego wilk przeistoczył się w owce.
- Lubię, kiedy zgrywasz niedostępną.
Pocałował mnie w brodę, a następnie szyję. Coraz trudniej było mi zachować spokój. Próbowałam nie dać po sobie poznać, ile znaczą te jego drobne całusy.
Mury obronne pękły w momencie, w którym chwycił moją dłoń i zamknął ją w żelaznym uścisku. Westchnęłam, a on uznał to za zgodę. Ułożył mnie na plecach i już wiedziałam, że miał ochotę wziąć mnie na podłodze. 
Jego dłoń wsunęła mi się pod bluzkę i powoli gładził talię oraz żebra. Swoim kolanem rozdzielił moje nogi. Wpiłam się w jego wargi. Kochałam go całować. Kochałam być blisko niego.
Pośpiesznie ściągnęłam z niego koszulkę, która upadła obok. Nasze ciała były tak blisko siebie.
- Kocham cię - rzekłam, przerywając pocałunek.
Louis na chwilę spowolnił swoje ruchy i spojrzał mi w oczy. Wiedziałam, że właśnie rozgrywa walkę z samym sobą. Podejrzewałam, że jeszcze nigdy nie zwierzał się ze swoich uczuć, dlatego obawiałam się, że swoim wyznaniem trafiłam w słaby punkt.
Wsunął dłoń pod moje ciało i wziął mnie na ręce. Jego mięśnie napięły się pod moim ciężarem. 
- Ja ciebie też, skarbie - rzekł i ułożył mnie na ziemi. 
Już po chwili zbliżyliśmy się jak nigdy.

***
~Louis~


Włożyłem pistolet za pasek przy jeansach i narzuciłem na siebie czarną, wojskową kurtkę. Szybko spojrzałem na Evie, która spała jak zabita na naszym podwójnym łóżku. Jej głowa spokojnie spoczywała na poduszce, a nagie ciało okrywała kołdra. Pragnąłem rozebrać się i dołączyć do niej, objąć ją na tyle mocno, aby czuć każde bicie serca i każdy oddech. Boże, ale tego chciałem.
Musiałem naprawdę długo z sobą walczyć, ale lata praktyki nauczyły mnie, że obowiązki są ważniejsze od przyjemności, dlatego i tym razem nie uległem swoim pożądaniom. Miałem sprawę do załatwienia i musiałem się tego trzymać.
Jeszcze raz omiotłem spojrzeniem dom i upewniłem się, że wszystko jest w porządku. Jak mawiał mój chory ojczulek - ostrożności nigdy dość. Dlatego nigdy nie rozstaje się ze swoją bronią, kiedy nie czuję jej zimna przy sobie, ogarnia mnie niepokój i frustracja. Jesteśmy jak kowboj i jego kapelusz, czy coś takiego. 
Obróciłem się i wyszedłem, zamykając za sobą drzwi. Pogoda byłą jak zwykle beznadziejna. Zimno i wysoka warstwa śniegu. Przebrnąłem przez nią, dziękując Bogu, że w garażu stoi nowy Jeep, który jest idealny na takie warunki. Bynajmniej tak mówią, a jeśli się mylą, to nakopię im do dupy. 
Auto odpaliło za pierwszym razem, więc czym prędzej ruszyłem do miasta. Miejsca, w którym nikt nie będzie patrzył na mnie z paniką w oczach. Myślę, że jeszcze za tym zatęsknię. Moment, w którym twoja spluwa spoczywa na czyjejś skroni, a ty patrzysz ofierze w oczy i jedyne co widzisz to strach. Strach wymieszany z błaganiem o łaskę, o wybaczenie, wolność. Zawsze doprowadzało mnie to do furii. Gardziłem mięczakami, którzy w ostatniej minucie swojego życia kajali się przede mną, łudząc się, że robi to na mnie wrażenie. Mylili się, bo ich reakcja tylko niepotrzebnie mnie napędzała, kończąc się tym, że ich śmierć była dla mnie przyjemnością. 
To wszystko się skończyło.
Evie mnie zmieniła.
Może dalej lubię mieć nad wszystkim kontrolę i czuć władzę, ale od kiedy pojawiła się w moim życiu, jestem inny. 
Kiedyś strzeliłbym od razu, teraz patrzę na człowieka i zastanawiam się czy ma rodzinę, czy jego dzieci czekają w domu na powrót taty i czy żona gotuje mu domowe posiłki. 
A potem przypominam sobie, że przecież wisi mi za towar, który mu wydałem i strzelam, bo nikt nie chciałby ojca ćpuna i złodzieja. 
Przerwałem swoje przemyślenia dopiero wtedy, kiedy zatrzymałem się pod sklepikiem "Alaska". Oryginalna nazwa, nie powiem. 
Wszedłem do środka, a dzwonek przy drzwiach wydał z siebie brzmienie, informując sprzedawce o nowym kliencie. Był to mężczyzna koło pięćdziesiątki z dużym piwnym brzuchem i znikomą ilością włosów na głowie. Uśmiechnął się słabo, ale potem wrócił do oglądania meczu piłki nożnej. Rozejrzałem się uważnie. Otaczały mnie stojaki z tandetnymi pamiątkami. Na każdej pierdółce widniał napis "Alaska to mój raj!" albo "Nie ma jak na Alasce!". Doprawdy, jakby ta cała masa białego gówna na zewnątrz miała kogoś zachęcić. Wreszcie dostrzegłem półkę z pocztówkami, znajdującą się zaraz obok kasy. Ruszyłem do niej pewnym krokiem i wybrałem pierwszą lepszą z brzegu. Nawet nie wiem co było na niej przedstawione. Zresztą co to kogo interesuje, każda pocztówka to marne zdjęcie przerobione w photoshopie na bajeczną krainę. 
- Ma pan długopis? - spytałem, siląc się na uprzejmy ton.
- Gdzieś tu był...
Schylił się pod ladę i rozglądał się za długopisem, jakby był igłą w stogu siana. 
- Mam! - krzyknął po chwili i wręczył mi plastikowe gówno. 
- Dzięki - odrzekłem.
Przez dłuższy czas po prostu wpatrywałem się w kartkę, ale w końcu wziąłem się w garść i na odpowiedniej stronie nakreśliłem zwykłe  "OK". Poniżej dopisałem tylko jedną literę - E.
Zatrzymałem rękę nad skrzynką pocztową.
Może to co robiłem, nie było dobrym posunięciem. Co ja gadam. To na pewno nie było dobre, bezpieczne i racjonalne. Miałem wątpliwości, czy w ogóle chcę to zrobić, ale potem przypomniałem sobie smutne oczy Evie, kiedy zdawała sobie sprawę, że już nigdy nie zobaczy swoich bliskich. Dobrze, że sam nie miałem takich problemów. 
Pieprzyć to. Wrzuciłem kartkę do skrzynki i opuściłem sklep. Wiedziałem, że to niewiele, ale tylko tyle mogłem zrobić. Dać znak jej rodzicom, że nie jest tak, jak myślą. Evie nie musi o tym wiedzieć.

*kilka dni później; Londyn*

Connie Martin wpatrywała się w swój ogródek przez mała szparkę w roletach. Cały trawnik okupowali reporterzy z kamerami, którzy tylko czekali, aż domownicy wyjdą za drzwi, aby obsypać ich setkami pytań o nieżyjącej córce. 
Kobieta poczuła nagły przypływ złości.
- Niech oni znikają sprzed mojego domu - rzekła twardo, obracając się w stronę swojego męża.
- Próbowałem ich przegonić, ale za każdym razem wracają - skrucha malowała się na jego twarz. - Nie mogę nic zrobić, kochanie.
- Nie możesz nic zrobić?! Jesteś policjantem, czy nie?! - jej krzyk rozniósł się echem po domu.
Szczupłym palcem wskazywała na mundur wiszący w szafie. Odznaka do czegoś przecież zobowiązuje.
- Niech twój mundur do czegoś się przyda! Do tej pory przynosił nam same nieszczęścia, w końcu to przez niego uprowadzili naszą córkę!
Jego twarz stężała, a ona automatycznie pożałowała swoich słów. W głębi serca czuła, że to nie wina męża. Skąd mógł wiedzieć, że wykonując swoje obowiązki, po latach przyjdzie mu za to zapłacić. Poczuła, jak opuszcza ją cała siła. Miała ochotę opaść na kolana i płakać do końca świata.
- Przepraszam, Byron, tak strasznie przepraszam. Wcale tak nie myślę, ja musiałam... - jej głos się załamał.
Byron podbiegł do niej i przytulił jej głowę do swojej piersi, chcąc bronić ją przed wszystkimi zdarzeniami, jakie miały miejsce.
- Wiem, musiałaś to z siebie wyrzucić. Nie mam ci tego za złe, kochanie, ale wydaje mi się, że musisz się położyć. 
Zaprowadził ją na kanapę. Pod jej stopy włożył poduszkę i spytał czy niczego więcej nie potrzebuje.
- Chcę moją córkę z powrotem - kilka łez spłynęło po jej policzku.
Mężczyzna westchnął i podniósł się z klęczek. On też nie umiał pogodzić się z sytuacją. W jednej chwili stracił jedyną córkę i małą część żony, która, jak się spodziewał, już nigdy nie wróci. 
Connie nagle podniosła się, jakby przypomniała sobie o czymś naprawdę istotnym.
- Nie sprawdziłam poczty, a czekamy na papiery ze szkoły Evie. Zaraz wrócę.
Stanęła przed lustrem i wygładziła czarną sukienkę sięgającą do kolan. Nie dało się ukryć, że w ostatnich dniach sporo schudła, dlatego materiał nie opinał się na jej krągłościach jak dawniej, lecz luźno zwisał po bokach. Westchnęła i obróciła wzrok. Nie mogła znieść myśli, że ona żyje, a córka, która miała przed sobą całe życie, już nie.
Aby zbyt długo nie stać przy reporterach, chwyciła plik poczty i postanowiła, że sprawdzi go dopiero w domu. Telewizor w salonie był włączony, dlatego aby nie przeszkadzać mężowi, usiadła w kuchni przy wyspie. Odrzucała na bok wszystkie listy z kondolencjami, ponieważ odpisywanie na nie było zadaniem Byrona. Już miała wstać, kiedy w jej oczy rzuciła się pocztówka, zmarszczyła czoło ze zdziwienia. Nie przypominała sobie, aby ktoś z jej znajomych był na wakacjach...tym bardziej na Alasce.
Odwróciła kartkę, a jej oczy rozszerzyły się. 
"OK -E"
E
jak
Evie
Pocztówka wypadła jej z rąk, a oczy zapełniły się łzami. Albo ktoś robi jej głupi żart, albo...
Rzuciła okiem na męża, który w spokoju oglądał wiadomości.
Nie była pewna, czy Evie żyje, ale jeśli tak, to to był dowód. Jej córka woli pozostać w ukryciu - przeleciało jej przez myśl. 
Zapewne wariowała, ale nadzieja wypełniła jej serce. Na ustach pojawił się ledwie widoczny uśmiech. 
- Nikt się nie dowie, córeczko - wyszeptała i umieściła pocztówkę pod biustonoszem. Tuż obok serca.

*ten sam czas; Los Angeles*

Głośna muzyka dudniła z głośników. W powietrzu unosił się zapach alkoholu, potu i dymu papierosowego. Wciąż migoczące na fioletowo-zielono światła, wydobywały się ze specjalnych lamp umieszczonych na suficie. 
Kishan siedział na miękkiej kanapie obitej w białą skórę, z nogami opartymi na stoliku i skrzyżowanymi w kostkach. Po obu jego stronach znajdowały się półnagie tancerki z twarzami jak porcelanowe laleczki i długimi brązowymi włosami. Trzecia tańczyła na specjalnym podeście obok. Wykonywała zgrabne ruchy w rytm muzyki, co jakiś czas rzucając mu zalotny uśmiech. Uwielbiał takie weekendy.
- Kishan...- wymruczała mu do ucha jedna z dziewczyn - jesteś jakiś smutny. Mogę zrobić coś dla poprawy twojego humorku? 
Umieściła swoją dłoń na jego klatce piersiowej i długim, pomalowanym na czerwono paznokciem wodziła w górę i w dół.
- Nie, skarbię, nie dzisiaj - widząc jej zawiedzioną minę mówił dalej. - Czekam na kogoś, kto ma mi przekazać ważne informację.
- Co to za informację? - zapytała druga.
Obie uśmiechały się do niego zachęcająco. Kishan wiedział, że każda z tutejszych dziewczyn do towarzystwa lubi słuchać ciekawostek z życia klientów. Jednak on nie zamierzał dzielić niczym ze zwykłymi dziwkami. 
Wymusił uśmiech i kontynuował:
- O kimś szczególnym. 
Wpatrywał się w czarnoskórą tancerkę, podziwiając jej względy, gdy poczuł klepnięcie w ramię. Obróciwszy się, ujrzał Liama. Chłopak ubrany był w dobrze skrojony garnitur i czarne buty. Nie fatygował się z wiązaniem muchy, zwyczajnie owinął ją wokół szyi. 
- Zdziwiłem się, że to właśnie tutaj mamy się spotkać - rzekł, siadając naprzeciwko niego. 
- Jeśli chcesz, możemy zmienić lokal.
Uśmiechnął się szeroko.
- Jak dla mnie możemy gościć tu codziennie. 
Kishan zobaczył ciekawość w oczach swoich towarzyszek, więc postanowił nie czekać dłużej i pozbyć się ich jak najszybciej.
- Drogie panie, prosimy o chwilę samotności. 
Westchnęły, jednak wiedziały, że nie mogą kłócić się z klientem. Wychodząc cmoknęły Liama w oba policzki. Odpowiedział im uśmiechem.
- Jak się ma sytuacja? - zapytał
- Jeśli pytasz o Louisa i Evie to nie miałem z nimi kontaktu odkąd wpakowali się do helikoptera. Są na Alasce.
- Na Alasce? Dlaczego akurat tam? 
Kelnerka postawiła nam po drinku.
- To jeden z rzekomo genialnych pomysłów Louisa. 
- Mam nadzieję, że im się uda - powiedział i upił łyk.
Naprawdę im kibicował, a zwłaszcza Evie - ona zasłużyła na szczęście.

***
Wszedłem do domu i otrzepałem buty ze śniegu.
Równe pięć sekund zajęło mi spostrzeżenie Evie. 
Dziewczyna stała dwa kroki dalej i mierzyła do mnie z naładowanego pistoletu. Miała nieugięty wyraz twarzy, w jej oczach błyszczał ból i wściekłość.
- Skarbie, odłóż to, bo zrobisz sobie krzywdę.
Lekko trzęsły jej się dłonie, ale czułem, że jest w stanie strzelić.
- Gdzie byłeś? - wrzasnęła. - Znowu coś knujesz? Po to mnie tu przywiozłeś?!
Zabolało mnie, że znowu mi nie ufała, ale nie dałem tego po sobie poznać.
- Odłóż to.
- Nie!
Wykorzystałem moment, w którym mówiła i wykonałem płynny ruch. Kopnąłem w jej dłoń, przez co broń upadła z podłogę, a Evie runęła do tyłu. W ostatniej chwil ją pochwyciłem i dzięki Bogu utrzymałem równowagę.
Poczułem, że moja dłoń staje się mokra. Spojrzałem na Evie i zorientowałem się, że to jej łzy. Poczułem, jakby moje serce rozpadło się na kawałki.
- Dlaczego musisz taki być - łkała. - Dlaczego nie możesz być normalny, Louis? Gdzie byłeś? 
Czułem, że widzi mnie w najgorszych barwach, ale jak mogłem to zmienić? Mogłem coś zrobić?
- Evie, gdybyś tylko wiedziała...
- To mi powiedz! - krzyknęła i rozpłakała się jeszcze bardziej. 
- Kocham cię! Kocham cię, jak nie kochałem nikogo w swoim życiu, Evie! Nikogo. Jesteś taka silna i taka piękna! Chodzisz przez życie, wiedząc czego chcesz. Zawsze zazdrościłem ci wolności z jaką się poruszasz i nie zauważyłem, że odkąd jesteś w moim życiu, też tak robię! Zmieniłaś mnie, całego.
Po jej policzku spłynęła tylko jedna łza.
Ostatnia.
A potem mnie pocałowała. 

_____________________________________
Cześć!
Może odnieśliście wrażenie, że ten rozdział jest nieco chaotyczny, ponieważ skaczemy od osoby do osoby, ale chciałam przedstawić wam losy wszystkich bohaterów.
Nie wierzę, że to już koniec.
Moje drugie w życiu fanfiction dobiegło końca.
Mam łzy w oczach na samą myśl, iż nigdy więcej nie napiszę "Uncivil Rozdział ..."
Z gigantycznym DZIĘKUJĘ żegnam 250 obserwatorów oraz wszystkich innych czytelników Uncivil. Dziękuję za to, że zawsze we mnie wierzyliście, że zawsze pisaliście mi tyle pięknych słów, które dawały mi siłę na każdy dzień oraz że wiernie czekaliście na każdy rozdział. 
Mam nadzieję, że Uncivil was nie zawiodło i mimo tysięcy innych ffs, akurat to zapamiętacie na zawsze! 
Jeśli chcecie być ze mną w kontakcie - mój snap: anncolorful
Nie napiszę "do następnego", ale do zobaczenia aniołki.
Ostatnia rzecz, którą chcę wam przekazać to: jak wiecie (bądź też nie) mam w planach następne ff (tym razem o Harrym). Pytanie moje brzmi, czy chcecie męczyć się ze mną po raz kolejny? Piszcie w komentarzach TAK - jeśli jesteście za, lub NIE - jeśli przeciw. 
Jeśli zdecyduję się na pisanie "Hawks" poinformuję was o tym na tt oraz blogu :)
Kocham was mocno, na zawsze.

49 komentarzy :

  1. ANN ZABIŁAŚ MNIE PO CAŁOŚCI
    Tak bardzo nie chcę końca! Kocham to fan fiction,ten świat i bohaterów i niewyobrażam sobie życia bez nich.
    Cieszę się, że dałaś happy end i to taki jakby nieskończony, że mogę sobie dopowiedzieć, że mają dzieci, ślub xd
    Co do pytania......... TAK... TAK....TAK
    Nie mogę się doczekać, będę na 3000 procent czytać, jako twoja najlepsza czytelniczka xd
    Byłam wierna Strange, do tej pory wracam do tego opowiadania i teraz też bedę taka dla uncivil.
    kc
    Nie mogę uwierzyć, że to mój ostatni komentarz na blogu

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak jak pisałam na tt mam lzy w oczacj i chce mi sie ryczec jak dziecko ktoremu zabrano ulubiona zabawke ;-; bardzo sie zżyłam z toba jak i bohateram 😍 na 100% bede czytałam to ff od poczatku setki razy ❤ kocham twoj styl pisania i na pewno bede śledzić dalsze losy twojej tworczości w pisaniu ff a może nawet kiedyś bede miec okazje przeczytać jakąś twoją ksiazke z czego bym miała ogromna radość :D nadal jestem pełna podziwu dla cb za wymuslenia tak wspaniałaj fabuly tego ff bo mnie bardzo trudno 'przytrzymać' przy jakimś ff a sam wiesz że jestem twoją stałą czytelniczką i sprawia mi to ogromną przyjemność ^·^ i bede czytac "Hawks" jeżeli będziesz go oczywiście pisać ❤❤❤ KOCHAM CIĘ !!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Boże to jest takie cudowne... chyba zalałam łzami cały telefon♡♡♡♡♡ szkoda że to już koniec, ale nigdy nie zapomnę jak znalazłam Uncivil i zaczęłam czytać. Te fanfiction było dla mnie jak narkotyk, musiałam przeczytać kolejny i kolejny rozdział. Ostatni rozdział jest przepiękny na zawsze zostanie w moim sercu. Bardzo mocno przeżywała emocje związane z tym ff, ponieważ piszesz bajecznie a do tego główną bohaterka miała tak samo na imię jak ja... Dziękuję ci za to że stworzyłeś taki wspaniałe dzieło. Z chęcią przeczytam następne, a więc trzy razy TAK...♡♡♡ Będę płakać całą noc, nie mogę uwierzyć że to już koniec...

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie dlaczego? Opuszczasz tego bloga zrub 2 część proszę no. A jeśli bym sie miala zgodzić na 2 ff to bym wolała o Louisie. Nigdy o tobie nie zapomne i o tym blogu też. Kocham.
    Ps. Przez go wszystko sie porycalam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też jestem za kolejną częścią :D

      Usuń
    2. I ja !!@niallzhuug

      Usuń
  5. Nawet nie wiesz jaka jestem smutna, że to już koniec Uncivil :'( Ale ff o Haroldzie nie zaszkodzi ♥ bo Hazz jest boski i ty też jesteś boska! Życzę ci powodzenia i dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie wierzę, że to już koniec, kocham te ff i dziękuję, że znalazłaś czas, aby je pisać <3 Jesteś cudowna <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Popłakałam się. To ff było wspaniałe. Dziękuję. <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Jezu zabilas mnie tym rozdzialem, nie wierze ze to juz konie ;( jest mi smutno teraz ;( rozdzial boski ale i tak mi smutno, kocham i czekam na ff o Harrym ❤❤❤😘

    OdpowiedzUsuń
  9. jest tak dużo ff o Hazzie, może napiszesz znowu o Lou? Serio, twoje ff to jedyne porządne ff o Louisie, wszystkie inne są takie ''z dupy wzięte''. Oczywiście, jeśli nie chcesz to rozumiem, ale zastanów się nad tych. xx

    OdpowiedzUsuń
  10. Pamiętam jak byłam tu prawie od początku. Teraz jestem na samym końcu tego bloga i ryczę jak głupia

    OdpowiedzUsuń
  11. TO FF TO BYŁO MOJE ŻYCIE CO JA TERAZ ZE SOBĄ ZROBIĘ? D':
    Bardzo dziękuję za to, że pisałaś to opowiadanie, bo było wspaniałe, naprawdę!
    A i oczywiście strasznie się cieszę na nowego bloga! :D Jedyne co chciałabym dodać to to, iż o Harrym jest strasznie dużo blogów, a o Lou mniejsza ilość, więc może weźmiesz to trochę pod uwagę :) Ale do niczego nie namawiam, bo twoje ffs są świetne więc nie ważne o kim! <3 ILYSM xxx

    OdpowiedzUsuń
  12. O moj boze, nie wierze ze to koniec D: Boze, tak bardzo mi smutno teraz dodnsosvdo. Ale przynajmniej jest happy end! Jeny, w końcu Lou powiedział co czuje, nie wierzę <3 Już miałam wrażenie, że te opowiadanie skończy się śmiercią Louis'a lub Evie, albo wsadzeniem Tomlinson'a do więzienia ;x I byłam tak bardzo zdenerwowana ;x Ale naszczęście pozytywnie mnie zaskoczyłaś, dziękuję <3 i jedno wielkie TAK na kolejne ff ;) Do następnego (mam nadzieję) ;]

    OdpowiedzUsuń
  13. Zacznę od tego, że tak, chciałabym czytać kolejne ff i będę na nie czekać ;P
    A jeśli chodzi o ostatni rozdział... To szkoda, że nie będzie kolejnego ;__;
    Mimo to uważam, że zakończenie było mistrzowskie. Uwielbiam ten rodzaj niedopowiedzeń ;D Czytelnik zastanawia się później co było dalej i nie może uwierzyć, że to już koniec :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Jeszcze sie pytasz? oczywiscie ze chcemy kolejnego bloga. Ten byl rewelacyjny!

    OdpowiedzUsuń
  15. Tak zdecydowanie tak :-) a zakończenie naprawdę mi się podoba fajnie to zrobilas inaczej i ti mi się podoba :-)

    OdpowiedzUsuń
  16. TAK! TAK! TAK! TAK!
    Jej płaczę :'((( to takie dziwne uczucie kiedy już nie będziesz mieć po co wchodzić na tego bloga :( będę tęsknić za Lou i Evie :(
    Ale na pewno też będę czytać blog o Hazzie.

    OdpowiedzUsuń
  17. Tak oczywiście że Tak.To ff było cudowne i na pewno je zapamiętam.Dziękuję za to że postanowilaś napisać to opowiadanie i że zaczniesz pisać następne DZIĘKUJE.Jesteś najlepsza a to opowiadanie jest jednym z najlepszych opowiadań jakie czytałam gdybyś o tym napisała książke na pewno bym ją kupiła.Pozdrawiam i życzę wszystkiego co najlepsze i czekam na następne ff xoxo :* /Anonimka

    OdpowiedzUsuń
  18. Ann, kochana! Nie wierzę, że to już koniec Uncivil (nikt chyba nie chce w to uwierzyć)! Cóż... kocham Twoje fanfiction, uważam, że masz ogromny talent i wogóle.. brak mi słów na opisanie tego co czuję. Po prostu Ci gratuluję ukończenia drugiego bloga i życzę wszystkiego najlepszego w dalszych pracach. Na temat Hawks moje zdanie już znasz :)
    Czekam na więcej,
    Twoja wielka fanka
    March

    OdpowiedzUsuń
  19. TTTTTTTTTTTTTTAAAAAAAAAAAAAAAKKKKKKKKKKKKKKKKKKK; ten FF był cudowny i będę za nim tęsknić. Szkoda że nie będzie drugiej części, pocieszam się jednak kolejnym opowiadaniem które się wkrótce (mam nadzieję) pojawi; dziękuję i do miłego <3

    OdpowiedzUsuń
  20. Swietne zakonczenie. Dobrze ze Louis dal znać rodzicom Evie ze ze ich corka zyje. Teraz jej mama będzie spokojniejsza. Szkoda ze juz koniec. Lubie to opowiadanie i chetnie bede czytac od początku a jeszcze chetniej druga część :)
    Pozdrawiam Asiek.

    OdpowiedzUsuń
  21. Swietne zakonczenie. Dobrze ze Louis dal znać rodzicom Evie ze ze ich corka zyje. Teraz jej mama będzie spokojniejsza. Szkoda ze juz koniec. Lubie to opowiadanie i chetnie bede czytac od początku a jeszcze chetniej druga część :)
    Pozdrawiam Asiek.

    OdpowiedzUsuń
  22. Oczywiscie ze TAK!!

    Od razu po zalozeniu kolejnego ff pisz tu na blogu! :D
    Jus sie nie moge doczekac. To bylo swietne. Unicivil. Strange. Oba genialne wiec trzeci na pewno tez taki bedzie. ;)

    Czekam

    OdpowiedzUsuń
  23. Uwielbiam to opowiadanie. Jesteś mistrzem w tym co robisz :) Nie mogę się doczekać twojego kolejnego ff. Z chęcią czytałabym następne opowiadanie z Harrym.

    OdpowiedzUsuń
  24. Już koniec...? ;(
    Przyznam się szczerze, że bloga odkryłam jakiś tydzień temu. Przeczytałam wtedy kilka rozdziałów, potem przestałam, bo miałam strasznie dużo kartkówek i sprawdzianów na głowie. Dopiero wczoraj, kiedy zaczęły mi się ferie, usiadłam przy blogu późnym wieczorem i... historia pochłonęła mnie kompletnie! Masz ŚWIETNY styl pisania, naprawdę Ci zazdroszczę... ;D
    To serio smutne, że już koniec, a może mogłabyś jeszcze napisać epilog (btw. uwielbiam epilogi xD) np. jakieś 2 lata po wydarzeniach? Proszę... ;P
    Jeśli chodzi o nowe ff... TAK, oczywiście, że TAK!
    No dobra... przepraszam za taki długi komentarz... chyba teraz zabiorę się za czytanie Strange :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Pisz dalej! <3 Cudooo!

    OdpowiedzUsuń
  26. Świetny rozdział, tak jak całe opowiadanie. Cieszę się, że skończylo się happy end'em. Bardzo fajnie czytało się i z niecierpliwością czekałam na dalsze rozwoje sytuacji. Życzę CI jak najwięcej sukcesów związanych z pisaniem i dużo duzo weny.
    Miłego dnia ♥
    S.

    OdpowiedzUsuń
  27. Zatrzymałaś mi akcje serca , po prostu umarĺam. Te wszystkie rozdziały ... ghrhuhkugsvhjvdhhv nie wiem jak wyrazić to słowami . Kocham tego bloga . Cieszy mnie ze jej mama dowiedziala sie o wszystkim ze zakonczylo sie wszystko szczesliwie.

    OdpowiedzUsuń
  28. Uwielbiałam to ff, bylo wspaniałe, ale i tak uważam, że jest pełno ff o Harrym. Z Lou jest niewiele, dlatego też było takie cudowne. No nic, pozdrawiam i powodzenia w pisaniu następnego fanfiction xx

    OdpowiedzUsuń
  29. ja też nie wierzę ,że tojuż koniec , nie czytałam tego ff od początku ale jak je znałazłam to się zakochałam :) więc do zobaczenia i ff z harrym genialny pomyśł :D

    OdpowiedzUsuń
  30. Nie mogę uwierzyć, że to ostatni rozdział no.... W ten weekend zaczynam czytać wszystko od początku! Koniec i kropka xD
    I jestem jak najbardziej na TAK jeśli chodzi o nowe ff ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  31. OMG PISZ DALEJ KOCHAM CIE I CALE UNCIVIL AJSBDHHS SZKODA ZE EPILOG ALE CZEKAM Z NIECIERPLIWOSCIĄ��

    OdpowiedzUsuń
  32. Dobra nie wazne nie przeczytalam ze to ostatni rozdzial ;-; ale i tak kocham te ff������

    OdpowiedzUsuń
  33. Boże blagam cie jeszcze o epilog. Kilka lat późnij czy co. Naprawde kocham to ff i trudno jest mi się z nim zegnac. Tym bardziej ze cxytsm je od prawie samego poczatku. A teraz parę slow do rozdziału. Bardzo się cieszę ze Lou się zmienil i to na lepsze. Dobrze postapil choć trochę informujac mamę Evie o polozeniu jej córki. To takie kochane. Mam nadzieje ze policja zapomni o złym Lou i beda mogli wrocic.
    BARDZO CHCIALABYM NOWE FF OD CIEBIE. masz świetny styl pisania i bardzo dobrze się to czyta. Tylko mam wielka prosbe. Nie musisz się jej słuchać bo i tak przeczytam to ff ale BLAGAM TYLKO NIE HARRY. Jest tak dużo z nim ff. Duzo bardziej wolalabym Nialla x którym malo jest dobry fanfikow albo ja na takie nie trafilam. Ale rob jak chcesz skarbie bo jak wspomnialam i tak przeczytam wszytko co napiszesz. Kocham cie.
    Mój boże ale się rozpisalam.
    @niallzhuug -twoja wierna czytelniczka xx

    OdpowiedzUsuń
  34. jejku nie moge uwierzyć że to już koniec ;<
    dobrze że wszystko sie tak ułożyło że są ze sobą <3
    TAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAK uwielbiam twój styl pisania wiec jestem jak najbardziej na tak na kolejny ff :D:D
    @anazzzza ;)

    OdpowiedzUsuń
  35. Bach, byłam z tym opowiadaniem, od samego początku. Miło było oglądać, jak z rozdziału na rozdział wszystko idzie coraz lepiej i historia się rozwija. Jestem szczęśliwa i dumna z Ciebie, że udało Ci się je zakończy, bo jest to dla autorki zawsze pewien motywujący fakt.
    Ciesze się, że mimo wszystkiego są razem, szkoda tylko że jeszcze nie do końca sobie ufają, może źle to zrozumiałam, ale Evie nie zawsze może być łatwą bohaterką.
    Gratuluje Ci opowiadania i odpowiadając Tak na twoje pytanie czekam, na informację o czymś świeżym, pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  36. Kocham to! Nie wierzę, że to już koniec. Stwierdzam, że to odmieniło moje życie. Całą nocy wysyłam ciągle do mojej przyjaciółki wiadomości typu "Omg, pocałowali się!", "On ją kocha!". "Będą razem", "Cholerny gnojek, znowu ją pobił", "Kim jest ten głupi Adam?! Zabije go! On niszczy związek Lou i Evie". Ona ma mnie już dość haha

    Idę przeszukać całe twoje konto google, w poszukiwaniu innych blogów :3 Przecież moi znajomi nazywają mnie mała mafią, bo potrafię znaleźć każdego :D

    Z wielkimi buziakami i uściskami oraz niedogodną wdzięcznością za tak wspaniałego bloga,
    Mam nadzieję, że jeszcze przeczytam coś twojego,
    Ślimuśia xx

    OdpowiedzUsuń
  37. Świetne fanfiction! Przeczytalam całe w dwa dni i jestem zachwycona <3 Dobrze że wszystko dobrze się skończyło. Nareszcie Louis powiedział jej jak bardzo ją kocha. Na pewno z przyjemnością przeczytam twoje inne blogi♥

    OdpowiedzUsuń
  38. Tak! Oczywiście tak !! Dziewczyno masz talent :) / Ari <3

    OdpowiedzUsuń
  39. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  40. Powinnaś wrócić do tego fan fiction chociaż wiem że ciągnięcie było by bezsensowne (sama nie wiem co ja pisze XD) podziwiam cię, mimo że nienawidzę happy endów to ff jest niesamowite :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochammmmm happy endy ale może wrócisz do pisania. Może nie tego bo nie sensu ale innego?

      Usuń
  41. Zapraszam so mnie http://story-of-my-life-imaginy.blogspot.com paa

    OdpowiedzUsuń