środa, 17 września 2014

More Uncivil - Rozdział 28


"Łam mi serce. Łam je tysiąc razy.
Możesz z nim zrobić co chcesz, bo ono należy do ciebie"



Wróciłam do pokoju z dwoma plastikowymi kubkami, nad którymi unosiły się kłęby pary. Gorąca ciecz parzyła mnie w dłonie, dlatego przyspieszyłam kroku i jak najszybciej odstawiłam kawy na komodę. Louis podziękował skinieniem głowy, ale kompletnie zignorował mój szczodry dar z automatu stojącego na korytarzu. Biorąc łyk, usiadłam na podłodze i wpatrywałam się w niego wyczekująco. Chłopak wsadził dłonie do kieszeni, wstał i chodził po pokoju, jakby zawzięcie o czymś myślał. Możliwe, że układał w głowie swój "plan", którego tak bardzo byłam ciekawa. Nie wiedziałam, czego się spodziewać, ale błagałam niebiosa, aby ta genialna idea nie zawierała rozstrzelania przypadkowych przechodniów.
- Więc... - zaczęłam i ponownie skosztowałam napoju.
Ledwo co trzymałam się na nogach, dlatego dawka kofeiny była obowiązkowa.
- Długo nad tym myślałem, - oparł się o starą komodę, w której trzymałam ubrania - zresztą nie tylko ja, ale Liam, Kishan i Tyler także.
Nie wiedziałam, kim był Tyler, ale znając Louisa, mówił o jednym ze swoich "przyjaciół", który całkiem przypadkiem ma wobec niego dług. Nie do końca wiedziałam, jaką pozycję zajmuje Tomlinson w gangsterskim świecie, ale skoro miał tak wielu pomocników, mogło to oznaczać, że jest jakimś bossem w ich hierarchii.
- To będzie naprawdę trudne, Evie - jego obojętny ton zaczynał mnie drażnić. - Mam na myśli wyciągnięcie cię stąd bez zbędnego szumu - podrapał się po brodzie. - Uznaliśmy, że najlepiej przemycić coś, czego nie ma.
Otworzyłam szeroko oczy, a moja dolna warga opadła o kilka milimetrów. Skoro czegoś "nie ma", to znaczy, że nie istnieje... o mój Boże! On chce mnie zabić?
Nie, to nie miałoby sensu. Dużo rozmawialiśmy i jeśli dobrze go zrozumiałam, chce mieć żywą Evie, a nie jej zwłoki.
- Ja...a - starałam się, aby mój głos brzmiał pewnie, ale raczej się to nie udało. - Obawiam się, że nie rozumiem.
Tomlinson westchnął, przetarł dłonią twarz, na której odznaczało się zmartwienie i niezadowolenie.
- Spodziewałem się tego - co? - Evie, skarbie, muszą myśleć, że nie żyjesz.
Patrzył na mnie takim wzrokiem, jakim rodzice patrzą na upośledzone dziecko. Słowo daję.
- Co? - stanęłam z nim twarzą w twarz. - A jak chcesz tego dokonać? Wybiegniesz na ulicę i krzykniesz "Ej, Evie Martin nie żyje. Ale heca, nie?" ? - spojrzałam na niego z pogardą, którą odwzajemnił. - Jestem pewna, że to nie przejdzie.
- Nie obraź się kochanie, ale nie należysz do najmądrzejszych brunetek świata - prychnął, a mnie powoli puszczały nerwy.
- Pieprz się - moją twarz wykrzywił grymas.
- Chciałem, ale przerwałaś mi swoją gadką o "drugiej opcji".
Zdałam sobie sprawę, że mówi o naszym małym incydencie sprzed godziny.
- Wyjaśnij mi swoją logikę, łaskawy panie - czym prędzej zmieniłam temat, bo wiedziałam, że jeszcze chwila, a oblałabym się ogromnym rumieńcem i kompletnie ośmieszyła w jego oczach.
- Na początku chciałem cię "zabić", - uformowałam palce w znak cudzysłowia -  ale potem Kishan oznajmił, że znów będzie o mnie głośno w mediach, a to utrudni nam ucieczkę - upewnił się, że nadążam i kontynuował. - I wtedy Liam Geniusz Payne - to on ma tak na nazwisko? Zupełnie nie pasuje, ale nie mnie to oceniać - powiedział trzy magiczne słowa. Wszystko w jego postawie mówiło, że jest jednocześnie dumny ze swojego przyjaciela, ale też zły, że sam na to nie wpadł.
- Jakie to słowa? - moje oczy błyszczały od ciekawości, Louis zauważył to i uśmiechnął się szyderczo.
- "To może samobójstwo".
Fakt, jakaś magia w tym była, bo kiedy tylko słowa wypłynęły z jego ust, gwałtownie usiadłam.
Samobójstwo? Miałam się zabić? To znaczy udawać, że to zrobiłam? Czy to w ogóle jest możliwe do wykonania?
- Was pojebało - rzekłam wreszcie. - Naprawdę. Jebane psychole. W dodatku z pistoletami.
Chłopak kucnął i schował twarz w kolanach, a ja nie marnowałam czasu i obserwowałam, jak napina mięśnie na nogach i brzuchu. Kiedy w końcu podniósł wzrok, dostrzegłam, że powoli tracił cierpliwość. Mogłam go nie obrażać.
- Jesteś pewna, że nie urodziłaś się blondynką?* - wyczułam delikatną nutę rozbawienia. - Rzucisz się z mostu.
Już miałam zaprzeczyć, bo moje umiejętności pływania kończyły się na kulawym piesku, ale nie zdążyłam, gdyż odezwał się zachrypniętym głosem:
- Zapłacimy komuś, aby powiedział, że widział cię kilka minut wcześniej w miejscu, z którego "skoczyłaś", a chwile później pływałaś wesoło wśród glonów. Jeśli dołożę dwa zera to doda coś o załamaniu, hektolitrach łez i beznadziejnym zawodzeniu. Media będą zbyt skupione na tragicznej śmierci dziewczyny po przejściach, a los jej porywacza zejdzie na drugi plan.
Kiedy poznałam wszystkie szczegóły, uznałam, że to wcale nie głupi pomysł. Nikt nie ucierpi, wszyscy będą przekonani, że nie żyję, a zanim wezmą się za poszukiwania ciała, z Louisem znajdziemy się daleko stąd.
I wtedy mnie olśniło.
- Nie - jego wzrok skupił się na mojej osobie, wiedziałam, że jest zdezorientowany. - Nie zrobię tego moim rodzicom. Nie mogę.
Przed oczami stanęła mi załamana mama, która dopiero co odzyskała swoją jedyną córkę, a teraz musi chować pustą trumnę ze złotym napisem: "Evie Martin". Ujrzałam ojca, który zbyt przytłoczony sytuacją odchodzi ze służby i zamyka się w sobie, bo nie był w stanie uratować własnego dziecka. Relacja jaka jest między nimi, zostałaby nadszarpnięta, traktowaliby się oschle... inaczej. A to wszystko przeze mnie. Przez niewdzięcznicę, która uciekła z kryminalistą.
- Evie, dałem ci wybór, a ty zdecydowałaś się ze mną zostać - uraczył mnie gniewnym spojrzeniem.
- Bo nie sądziłam, że taki będzie tego skutek! - rzuciłam bezradnie dłońmi.
- Więc masz inny pomysł? - swoim wzrokiem rzucał mi wyzwanie, na które nie byłam w stanie odpowiedzieć - Bo my rozważyliśmy wszystkie pomysły i tylko ten kończy się dla nas zwycięsko. A kiedy to mówię, mam na myśli ujście z życiem. To naprawdę rozsądne.
- Rozsądne? -krzyknęłam.- Rozsądne jest wracania do domu przed północą albo nie rozmawiania z obcymi, a nie cholerne sfingowane samobójstwo!
Czułam, że cała się gotuję. Przez kilka sekund wpatrywał się we mnie, nic nie mówiąc.
- Myślę, że oboje musimy ochłonąć. Daj mi komórkę, zadzwonię do Liama.
Nie czekając na moje pozwolenie, wziął urządzenie z komody i zamknął się w łazience.


Coś wypełniało moje usta. Najpierw powoli zbierało się na języku, można powiedzieć, że było delikatne jak piórko, prawie przyjemne. Kłopoty zaczęły się, gdy dana rzecz zastąpiła mi powietrze. Czułam, jak lekko słony smak zmienia się na gorzki, palący. To była woda. Wszędzie, dookoła. W moich oczach, na moich ubraniach... w moim gardle. Chciałam się jej pozbyć. Otworzyłam usta, ale ciecz nie opuściła ich. Zaczęłam miotać rękami, które były jak ze stali. Wokół mnie pojawiło się stado małych bąbelków, na których skupiłam wzrok. Wydawało mi się, że jeśli tego nie zrobię, zostanę porwana przez mroczną toń. Czy ja umieram? Moja biała sukienka przylegała do ciała, na którym osadził się muł i wodorosty. W tle słyszałam syreny i pierwsze krzyki. Chciałam wrzasnąć: "pomóżcie, wciąż żyję!", ale nie wydałam nawet dźwięku. Powoli tracił kontakt z rzeczywistością. Moje wszystkie myśli zostały zastąpione przez jedną. Skoczyłam.
Sceneria zmieniła się. Teraz w polu mojego widzenia znajdował się park, bardzo piękne i kolorowe miejsce. Na drzewach pozostały pojedyncze liście, a pozostałe kłębiły się na zielonych trawnikach, tworząc brązowo-czerwone kupki, na które uwielbiałam skakać będąc dzieckiem. Pamiętam, jak głośno krzyczała, gdy wznosiłam się w powietrze. Ale teraz nie dało się usłyszeć chichotów i śmiechów, świat dookoła mnie był cichy. Nagle błękitne niebo pociemniało, a chmury zmieszały się, tworząc niekształtne plamy. Delikatny wiaterek owiał moje zmarznięte ciało, które odziane było w zwiewną, białą sukienkę. Była naprawdę piękna, kiedy nie oblepiały jej śmieci z rzeki.
Obróciłam się, słysząc ciche pojękiwania i szlochy. Mój wzrok utonął w tłumie czarnych ubrań. Sukienki, płaszcze i garnitury przewijały się w te i z powrotem. Kobiety przyciskały do swoich oczy wilgotne chusteczki, a mężczyźni próbowali zachować poważny wyraz twarzy, ale z łatwością dostrzegłam ból ukryty w tęczówkach. Poznawałam ich. Ciocia Marry, która zawsze powtarzała, że należy chodzić z klasą, stała zgarbiona koło swojego czwartego męża. Kuzyn Gabriel i jego dzieci poprawiali kwiaty ułożone na środku zbiorowiska. Wiele, tak wiele osób. Czując zapach moich ulubionych lilii, poszłam w tamtą stronę. Przepraszałam ludzi, gdy odpychałam ich na bok, ale oni i tak nie zwracali na mnie uwagi. Powoli zaczynała boleć mnie głowa od szlochów, jakie towarzyszyły mi z każdej strony. Postawiłam stopę tuż przed bukietem kwiatów i spojrzałam w dół. Wprost na swoją twarz. Byłam tam, różowa na policzkach, dzięki pudrowi, ubrana w ślicznie skrojoną suknię w dekolt w serduszko. Uśmiechałam się, jakby chciała powiedzieć: "to, że nie żyję, nie znaczy, że nie mogę być szczęśliwa". Ale prawda była taka, że nie mogłam być. Nie, bo skoczyłam.

Kiedy się obudziłam ,nie krzyknęłam. Nie spadłam z łóżka, ale jedynie wciągnęłam gwałtownie powietrze, zupełnie jakby moja podświadomość wiedziała, że muszę być cicho. Z wciąż mocno bijącym sercem, rozejrzałam się po pokoju. Byłam sama, ale z mojej małej łazienki biło nikłe światło. Domyśliłam się, że Louis nie skończył rozmowy, która nagle wydała mi się niesamowicie ciekawa. Założywszy kosmyk włosów za ucho, wytężyłam słuch.
- Nie... pomysł...nie - słyszałam urywki zdań, więc podeszłam kilka kroków bliżej i kucnęłam bezdźwięcznie. - Poszła spać - byłam pewna, że mówią o mnie. - Cholera, po prostu się nie zgodziła, Liam. Dobrze wiesz, że jej nie zostawię, więc nawet nie próbuj - cisza. - Spróbuję ją namówić, a jeśli się nie uda, będziemy musieli użyć innego sposobu. Wiesz o czym mówię, mamy to nadal, prawda? To dobrze.
Nie wiedziałam o czym mówił. To? Czym było "to"? Dlaczego spiskuje z Liamem, kiedy myśli, że śpię? O co w tym chodzi, do kurwy?!
- Kończę - słysząc te słowa, wskoczyłam na łóżko i odwróciłam twarz w stronę ściany, aby nic nie dać po sobie poznać. Chwilę później podłoga zaskrzypiała pod ciężarem jego ciała. Słyszałam, jak odkłada telefon i siada na brzegu łóżka. Delikatnie odgarnął mi włosy z twarzy i złożył na czole pocałunek. Robiłam wszystko, aby unormować oddech.
- Proszę, bądź grzeczna, Evie - powiedział.
I nagle zaczęłam wątpić w przemianę Louisa. On nadal jest typ samym psychopatycznym dupkiem, który chce mojej śmierci.

__________________
 
*z szacunkiem dla wszystkich blondynek, w tym mnie
** nie sprawdzony, przepraszam, ale nie daję rady z nauką na olimpiadę z polskiego i angielskiego, sprawdzianami i blogiem
 
Chciałabym przypomnieć, że od nikogo nie ukradłam fabuły bloga. Sama stworzyłam te pomysł, ja i moja wyobraźnia. Jeśli kogoś okrzykniemy ofiarą to właśnie mnie, gdyż to ode mnie zapożyczono treść fanfiction i nie życzę sobie bezpodstawnych oskarżeń.
 
WOOOOOW
WOOOOOOW
A kiedy mówię "WOOOOO", mam na myśli "WOOOOOOOW"
Ponad 100 komentarzy? Tego się nie spodziewałam! Mam ochotę krzyknąć: "mamo, dokonałam tego!" Bardzo, bardzo, bardzo dziękuje wszystkim, którzy potraktowali moją prośbę poważnie i zostawili po sobie ślad. Jestem ogromnie szczęśliwa.. idealny prezent na urodziny, które będę obchodzić już za kilka dni. Kocham was, aniołki. Żałujcie, że nie widzieliście mojej miny, gdy zobaczyłam liczbę "109", kiedy sprawdzałam komentarze. To było jak:
"Hej, zrobiłaś pracę domową z Chemii?"
"O KURNA MAĆ, JAKA CHEMIA, JAKI ŚWIAT? WIDZIAŁAŚ KOMENTARZE?!!"
Taa
Jeszcze raz dziękuje, dziękuje, dziękuje!
A tak btw: jestem okropna i na was nie zasługuję, gosh, wiem.
 
CZYTASZ = KOMENTUJESZ

57 komentarzy :

  1. Jest genialny bosz jzjdjjjdksjfjdfj ten pomysl z samobojstwe jest super ale zapewne by polaczyli fakty i by wszyo ze wczesniej Louis ja porwal i przetrzywal lel swietnie opisalas sen cjfjdjjndndndndndnjdndjdjdh ja jak dzis pisalam prace z polaka to usmiercilam.goscia xD KOCHAM CIE I TO JAK GENIALNIE PISZESZ <3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3<3POZDRAWIAM I POWODZENIA W DOTRWANIU DO PIATKU

    OdpowiedzUsuń
  2. Genialny rozdział!!! Musisz jak najszybciej dodać następny! Nie, no, ona nie może tak myśleć, wszystko będzie dobrze, on ją kocha, ona jego to jakoś im się uda! Powodzenia w pisaniu następnego rozdziału! ;)
    Kola ;D

    OdpowiedzUsuń
  3. ...
    W chuj talentu
    I tyle w tym temacie ;*
    Ty nie kończ jeszcze tg !
    NAPRAW !!
    No to ten... Do następnego ;*
    Kira, xx

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie wiem czemu ale od samego początku chce żeby oni byli razem żeby ta historia dla nich skonczyla sie szczesliwie uwielbiam i czekam na nexta rozdział świetny pzdr Kinga

    OdpowiedzUsuń
  5. G-E-N-I-A-L-N-Y !!! *U* Kocham, kocham, kocham ! Jesteś genialna ^-^ Dzisiaj taki nudny dzień, a tu sprawdzam bloga i co widze... nowy rozdział ! Czytam i czytam i takie WOOOW! z każdym rozdziałem jesteś coraz lepsza. Wracając do tematu... kompletnie nie mam pomysłu jak to się może skończyć, więc... rzyczę duuuużo weny i dawaj szybko kolejny! ;* ~ Blue King

    OdpowiedzUsuń
  6. Rozdział jak zwykle fantastyczny pełen akcji. Czekam z niecierpliwością na kolejny. <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Widze , ze tam wyzej byl komentarz , zebys nie konczyla jeszcze tego bloga ... no i sie zgadzam choc nwm czy masztaki zamiar xD rozdział : nic dodac nic ujac . Wykurwisty ;DD POZDRAWIAM I POWIDZENIA W NAUCE :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Haha o jej 'jaka chemia jaki świat widziałaś komentarze' jesteś świetna <3
    Rozdział taki cu do wny!
    Wszystkiego najlepszego i sto lat już za kilka dni xx

    OdpowiedzUsuń
  9. Wspanialy !!! Ciekawe co Louis zrobi jak Evie się nie zgodzi ...Biedna Evie wspolczuje jej tych wszystkich wyborów albo będzie Louisem i zostawi swoją rodzinę nie mając pewności czy on się zmienił albo go oleje a wtedy nie wiadomo co on zrobi ..W każdym bądź razie nie mogę się doczekac żeby się dowiedzieć :))

    OdpowiedzUsuń
  10. Genialny nie mogę się doczekać nexta *.*

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetny rozdział. Mam nadzieję, że Evie wyjdzie z tego cało i zdrowo. Jestem ciekawa co się dalej wydarzy.
    Trzymaj się ;)
    S.

    P.S. Wszystkiego najlepszego z okazji nadchodzących urodzin. Dużo zdrowia, szczęscia, miłości, sukcesów, rozwijania swoich pasji, weny i czego sobie życzysz ♥

    OdpowiedzUsuń
  12. Boze *__* Jestes genialna dziewczyno, nie masz co sie dziwic tymi 100 komentarzami, bo ten blog jest zarąbisty :D Evie, zle myslisz! On cie kocha sisbsusbsos. nie chce twojej smierci, on chce po prostu z toba byc *O* JEZU BLAGAM, ABY TO SIE ZAKONCZYLO HAPPY END'em. Bo chyba umrę jak oni nie beda razem ;__; Oni kurde muszą byc razem D: A epilog to bedzie jak z dziecmi swoimi juz beda *O* Jezu, zdechlabym ze szczescia chyba <3 Ale to tylko moj

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale to tylko moje zdanie, zrobisz jak chcesz :D czekam na kolejny rozdzial <3 i czekam na to, az w koncu Tommo sie przyzna ze ja kocha ^^*

      Usuń
  13. cudowny rozdział @onlyluvHATE

    OdpowiedzUsuń
  14. Hej, zostałaś nominowana do Liebster Awards:) Więcej na moim blogu:
    http://you-taught-me-to-love.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  15. Jezuu co ten Louis chce zrobic ?!

    OdpowiedzUsuń
  16. Bosssskiii *o* chce juz kolejny ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  17. Przesadzasz. Wcale nie jesteś okropna, tylko cudowna!!! Rozdział jest świetny. Ciekawe co Louis spiskuje... nie mogę się doczekać nexta :**

    OdpowiedzUsuń
  18. Spoko kochana. Wiem że jestem tępa i nic tego nie zmieni.
    świetny rozdzial . Ich pomysł jest debilny. Dobrze że dziewczyna pomyślala o rodzinie.

    OdpowiedzUsuń
  19. Jezu kocham <333

    OdpowiedzUsuń
  20. Kocham Cię i to opowiadanie <3 Rozumiem Cię. Też teraz mam dużo sprawdzianów i.t.p Konkurs z ang. i z polaka.. Nie mogę się doczekać następnego rozdziału <33

    OdpowiedzUsuń
  21. Co to TO? Nie mogę się doczekać następnego:-). Masz wieeeeeelki talen:-D

    OdpowiedzUsuń
  22. Matko nie mogłam się doczekać rozdziału!!! :D no i jest!!! ;D świetny jak zawsze :) i znowu nie mg się doczekać następnego ;) powodzenia w pisaniu ;D
    Nina <3

    OdpowiedzUsuń
  23. WSZYSTKIEGO CO NAJLEPSZE ANN !!!!!
    SAMYCH SUKCESÓW, WIERNYCH CZYTELNIKÓW I SPEŁNIENIA MARZEŃ
    KOCHAMY CIĘ

    OdpowiedzUsuń
  24. Super jak zawsze,tylko pls dłuższe rozdziały:( czekam na dalszy rozwój Evie z Louis!! Pozdrowionka i dawaj szybko następny:):)

    OdpowiedzUsuń
  25. Jest boski!!!! <3 Ja się boję o nią, niech nie ufa Louis'owi. To się skończy źle i dla Evie i dla Louis'a ....

    OdpowiedzUsuń
  26. A ja myślę, że powinna zaufać Louisowi, myślę, że on wcale nie chce dla niej źle. Rozdział oczywiście świetny, czekam na kolejny.

    OdpowiedzUsuń
  27. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  28. Jasna cholera chce wicej. Ja nie chce tej przemiwny lou wiec niech ja pobije cokolwiek xx @niallzhuug

    OdpowiedzUsuń
  29. Jejku kocham to ff <3 kiedy będzie następny ? Strange tez czytałam i mi się bardzo podobało :**

    OdpowiedzUsuń
  30. Jejku, kilka dni temu znalazłam Twoje opowiadanie i szybko przeczytałam - jest cudowne; (poprzednie też było boskie), czekam na kolejny rozdział; buźka

    OdpowiedzUsuń
  31. Lubie to opowiadanie,ale odstępy między rozdziałami są dla mnie nie do zniesienia :D

    OdpowiedzUsuń
  32. Kiedy następny rozdział?

    OdpowiedzUsuń
  33. Ciekawa jestem jak to się wszystko potoczy. Nie mogę się doczekać następnego rozdziału :D

    OdpowiedzUsuń
  34. Uwielbiam to opowiadanie świetnie piszesz strasznie bym chciala żeby był happy end tej historii jakoś tak od samego początku mam......niecierpliwie czekam na kolejny rozdział niezależnie od tego kiedy będzie :-)

    OdpowiedzUsuń
  35. Uh przyznam, że samobójstwo nie jest złym pomysłem, znaczy upozorowanie. W końcu po tym co przyniosło jej życie mogła się załamać prawda?
    Wątpi w przemianę Lou? Trochę jej się nie dziwie, ale powinna też zwrócić uwagę na słowa "nie mogę jej zostawić" i pomyśleć, czy w złym czy dobrym sensie.
    :)x

    OdpowiedzUsuń
  36. KIEDY NEXT... JA,UMIERAMM CHCE DALEJ. WIECEJ.

    OdpowiedzUsuń
  37. Nie mogę doczekać się kolejnych rozdziałów :D czym jest to drugie wyjście? czekam z niecierpliwością na kolejną część opowiadania :D

    OdpowiedzUsuń
  38. Uwielbiam twoj styl pisania a historia taka ze masakra 0.0 Czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bedzie ciąg dalszy? czekam z niecierpliwościa :)

      Usuń
  39. Kiedy można spodziewać się 29 rozdziału? :)

    OdpowiedzUsuń
  40. Będziesz dalej pisać? Czy to juz koniec? 😢

    OdpowiedzUsuń
  41. Kiedy bedzie next??

    OdpowiedzUsuń
  42. wspaniałe <3
    bedziesz pisac dalej? nie moge sie doczekac co bedzie dale. Prosze napisz kolejny rozdział . dziekuje

    OdpowiedzUsuń
  43. Bardzo podoba mi się fabuła, ale martwi mnie, że chyba już nie piszesz. Proszę, mogłabyś poinformowac, czy będziesz kontynuowac bloga?

    OdpowiedzUsuń
  44. Wiesz co, czasami po tych notkach na końcu zastanawiam się, czy nie nazywasz się Wiktoria, mieszkasz w moim mieście, chodziłaś ze mną do szkoły przez 8 lat i byłaś moja przyjaciółką.

    Blog świetny, szkoda, że skończony. Przede mną jeszcze 2 rozdziały. Pewnie znowu zrobisz wielki zwrot akcji i okaże się, że wszyscy umrą xD

    Pozdrawiam,
    Ślimuśia xx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nazywam się Anita i chyba nigdy cię nie poznałam haha ale miło mi!
      dziękuję za twój każdy komentarz, cieszę się, że udało mi się napisać Uncivil, które wzbudza w tobie takie uczucia xx
      Nie wiem czy to czytasz, ale pozdrawiam Cię serdecznie x :)

      Usuń
  45. :) BOSKIE <3 <3/ Ari

    OdpowiedzUsuń